Wiele osób jadących drogą 897 a później 892 śmiga w Bieszczady nie zastanawiając się nawet nad mijanymi terenami. To jest jeszcze Beskid Niski, nie aż tak spektakularny jak Bieszczady ale ciekawy. Ciekawy dla koneserów, dla ludzi lubiących spokój i niszowe, właśnie niespektakularne atrakcje, interesujący się historią oraz etnosami zamieszkującymi niegdyś te ziemie. Dlatego może nie warto aż tak spieszyć się w te Bieszczady tylko zwrócić większą uwagę na mijane po drodze tereny.
Jaślisk chyba specjalnie reklamować nie trzeba. Rozsławione w kilku filmach w tym co najmniej dwóch bardzo znanych kinowych hitach, reklamują się same.
Miasto lokowane w 1366 na prawie magdeburskim przez Kazimierza Wielkiego, z prawami składu wina. Patrząc z pobliskich wzgórz na Jaśliska na jesieni 2025 roku, tak sobie pomyślałem o historii, zmianach i kolejach losu. Kiedyś ważne miasteczko na Węgierskim Szlaku, żyjące z handlu winem i rzemiosła, otoczone murami obronnymi. Dziś senna siedziba gminy. Zmiana szlaku handlowego na Przełęcz Dukielską, plagi, wojny, pożary i epidemie doprowadziły do obniżenia statusu miasteczka i nawet ze wspomnianych murów obronnych niewiele zostało.
Cóż, wszystko podlega zmianom i nic nie jest dane raz na zawsze. Warto o tym pamiętać.
Dziś za to do wzrostu popularności Jaślisk przyczyniają się filmowcy – powstało tam co najmniej kilka filmów, rynek ma swój urok a i okolica warta jest uwagi. Polecam wam pieszą lub rowerową wycieczkę do dawnej wsi Czeremcha.
Wysiedlona po II wojnie światowej, dziś jest tylko wspomnieniem, ze starym cmentarzem. Wśród miłośników tych terenów znana także z dwóch przekornych tablic drogowskazowych.
Jadąc dalej 897ką możemy skręcić w lewo i po chwili zaparkować. Dalej jechać nie wolno ale można i trzeba udać się pieszo lub rowerem. To kierunek na dawną wieś Polany Surowiczne. Zamieszkała przez Łemków została wysiedlona do ZSRR w 1946 roku. Zapisy o jej istnieniu pochodzą z XV wieku. Jedynym śladem po niej jest odnowiona dzwonnica cerkwi oraz cmentarz.
Łagodnie opadające zbocza górskie są wypasane, tu i ówdzie zobaczymy zdziczałe drzewa owocowe, jak to w Beskidzie Niskim. Marsz można kontynuować do kolejnych wsi ale ten etap mam jeszcze przed sobą – gdy byłem tam w listopadzie błoto było niemiłosierne.
Jadąc dalej główną drogą skręcamy do Woli Wyżnej, miejscowości składającej się z dwóch po pegeerowskich bloków oraz ruin dawnych zabudowań gospodarczych. Zostawiamy samochód na parkingu i znów pieszo lub rowerem udajemy się doliną Jasiołki poprzez dawną wieś w kierunku dawnej wsi Jasiel. Głównym lokatorami doliny są dziś bobry a ślady ich działalności widoczne są w wielu miejscach. Tu także przydrożne krzyże, cerkwisko oraz dawny cmentarz pokazują nam przebieg dawnej wsi. Fajne miejsce na łatwą wędrówkę.
Możemy skręcić w stronę Duszatyna, przekroczyć granicę Karpat zachodnich i wschodnich a pieszo udać się nad Jeziorka Duszatyńskie oraz na Chryszczatą.
Byłoby pięknie gdyby kiedyś z normalnego pociągu można się tu było przesiąść na bieszczadzką kolejkę i pojechać w głąb Bieszczad.
Dalej szutrową bitą drogą dojeżdżamy do tego co pozostało ze wsi Łupków gdzie zobaczymy stary cmentarz i cerkwisko a jadąc jeszcze dalej dojedziemy do ostatniej stacji kolejowej po naszej stronie i ostatniej przed tunelem. Niestety do znajdujących się po drugiej stronie granicy Medzilaborców można dojechać tylko w wakacje a szkoda bo byłaby to fajna opcja dojazdu do wschodniej Słowacji.
Przełęcz Łupkowska kończy Beskid Niski i zaczynają się Bieszczady.
Mam na tych terenach jeszcze dużo do zobaczenia, wydaje mi się, że są to najdziksze tereny Beskidu, najmniej dotknięte masową turystyką.
Zdjęcia w tym jak i podlinkowanych artykułach pochodzą z różnych lat.
Po więcej zapraszam tu:




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz