poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Granica bez przejścia

Niedawno byłem chwilkę na Zakarpaciu, między innymi w Mukaczewie, na zamku. Na jednym z dziedzińców wisi tam mapa z atrakcjami turystycznymi tegoż regionu. Moją uwagę przykuł jeden szczegół na tej mapie – zaznaczony punkt przekraczania granicy w Bieszczadach, Łubnie – Wołosate. 


Znam to miejsce. Droga do granicy jest doprowadzona z obu stron jednak żadnego przejścia tam nie ma! 


Cóż, autora mapy nieco poniosła fantazja, a może po prostu zdrowy rozsądek? Bo czy to miejsce samo nie prosi się o przejście turystyczne, pieszo – rowerowe? Moim zdaniem tak! Zobaczcie ile kilometrów trzeba bez sensu przejechać aby dostać się w ukraińską część Bieszczadów! A wystarczyło by postawić jakąkolwiek budkę po obu stronach dla służb granicznych, dociągnąć światłowód i można działać! Ale już widzę święte oburzenie dyrekcji parku narodowego i obrońców przyrody! Zwracam uwagę, że obok poprowadzony jest szlak na Halicz i Tarnicę, który jakoś nikomu nie przeszkadza, więc czy aż tak to przejście by przeszkadzało? Myślę, że nie byłby to jakiś szczególny ubytek dla przyrody i po tej, jak mi się wydaje, starej drodze wojskowej, którą w razie „W” miały się przemieszczać „bratnie wojska” mogli teraz przemieszczać się turyści. Chyba tak się powinno robić w sąsiednich krajach, aby ożywiać ruch turystyczny a przede wszystkim go ułatwiać zwykłym ludziom, tym z plecakami i na rowerach.
A Wy co myślicie?  

Zapraszam też do polubienia mojej strony na FB: 
https://www.facebook.com/zewszystkichstron?fref=nf

1 komentarz:

  1. Masz absolutną rację. Od dawna wkurza mnie to i oburza. Aby dojechać do Sianek czy Wołosianki trzeba poświęcić niemal cały dzień. Dyrekcja BPN zachowuje się jak pamiętany przeze mnie komunistyczny władca Biesów, pułkownik Kazimierz Doskoczyński. Mają to wspólne - traktowanie turystów /tych przez duże T/ jak intruzów, którym należy zakazać najlepiej wszystkiego. Wówczas w Arłamowie czy Kazimierzowie /Mucznem/ mogli bez intruzów z plecakami, cieszyć się hulaszczą bezkarnością. Teraz dyrekcja BPN-u robi co może by zniechęcić, utrudnić, zabronić wychodząc z założenia, że park narodowy jest po to aby dyrekcja miała z czego żyć zachowując swój święty spokój. Wredni Turyści im ten zakłócają.

    OdpowiedzUsuń