Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nafta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nafta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 marca 2026

Awantura Trumpa na Bliskim Wschodzie




Podzielę się z wami luźnymi przemyśleniami i obawami co do irańskiej awantury Trumpa i Natanjahu. Wynikają one z syntezy różnych opinii i komentarzy, których źródeł przytaczał tu nie będę ale dość sporo ich przeczytałem i wysłuchałem. Poza tym wielu rzeczy nie wiemy i możemy się tylko domyślać. Trump postanowił się zmierzyć z dużym misiem bo jakkolwiek armia irańska technologicznie jest karłem przy amerykańskiej i izraelskiej to wola walki jej znacznej części jest niezaprzeczalna. A co ważniejsze, chęć pozostania przy władzy obecnych elit jest jeszcze większa. Elit, które mają, przynajmniej częściową legitymację społeczną, bo choć utopili ostatnie protesty we krwi i ogólnie są niesympatycznymi sku%%%mi, to jednak wcale niemała część społeczeństwa popiera ich rządy. Dlatego apel Trumpa aby ludzie sami przejęli władzę raczej trafi w próżnię, zwłaszcza zaraz po tak krwawej łaźni jaką reżim sprawił części swojej ludności oraz dlatego, że w styczniu Trump wzywał ich do walki z władzą i obiecywał pomoc a potem usiadł z reżimem do rozmów, co prawda pozorowanych ale jednak. Inna sprawa, że nawet Irańczycy negatywnie nastawieni do reżimu ajatollahów, nie koniecznie chcieliby aby wolność została im przyniesiona na amerykańskich i izraelskich bagnetach. Wiele domysłów co do prawdziwych powodów tej wojny kieruje nas w stronę Izraela, coraz popularniejsze jest powiedzenie, że ogon macha psem, że to Natanjahu nakłonił Trumpa do tej interwencji. Zaś interesem obecnej administracji USA jest „mała zwycięska wojna” przed wyborami cząstkowymi i przed rocznicą 250-lecia państwowości. Na marginesie, w Izraelu też są niedługo wybory a to już całkowite być albo nie być dla obecnego premiera Izraela. Jednak jak to z wojnami bywa, czasem lubią nie iść jak na mapach planistów a wymykać się spod kontroli. Prawdopodobnie Izrael i USA mogą mieć tu nieco rozbieżne cele – ci pierwsi chcą maksymalnego osłabienia Iranu i być może nawet jego rozpadu, amerykanom potrzebna jest szybka, mało kosztowna zwycięska wojna. Jedni i drudzy mogą narobić bałaganu a potem zostawić z nim region. W ten czy inny sposób możemy zapłacić za to my, choćby w cenach paliwa, które obecnie drożeje oraz niestabilną sytuacją. Ofiarą może być też Ukraina, która przy obecnym stopniu zużywania rakiet dla wyrzutni Patriot na Bliskim Wschodzie po prostu ich nie dostanie. Pamiętajmy też, że każda podwyżka cen ropy ratuje budżet Rosji i daje jej pieniądze na dalszą wojnę. Z punktu widzenia naszej polskiej racji stanu to jest najgorsza informacja. 
         Kwestia kurdyjska 
Pomysł aby użyć Kurdów zarówno irańskich jak i irackich do ataków na reżim ajatollahów w Iranie jest fatalny dla samych Kurdów. Jak na razie mało wskazuje aby Republika Islamska miała upaść i z pewnością jest wariant jakiegoś porozumienia także z tym reżimem (dla USA ale nie dla Izraela). Za wspieranie najeźdźców Kurdowie mogą znów zapłacić wysoką cenę jak to już nieraz bywało bo zwłaszcza w takich krajach, jak to się kiedyś mówiło, trzeciego świata nikt tak chętnie nie porzuca niepotrzebnych sojuszników jak USA, a zwłaszcza ten prezydent. Jeden z takich przypadków z początku lat 90-tych XX wieku opisuje były oficer CIA w tej właśnie książce. 


czwartek, 3 sierpnia 2023

Polski Kuwejt czyli o historii wydobycia ropy na Podkarpaciu

 

Ciecz zwana dawniej olejem skalnym znana była od stuleci. Zbierano ją początkowo z powierzchniowych samoistnych wycieków i używano jako smary ale i jako lekarstwo. Ropa naftowa – bo o niej tu mowa zmieniła losy świata. Historycy i znawcy spierają się kto jako pierwszy wydobywał ją na skalę przemysłową ale jedno jest pewne – Galicja wchodząca wtedy w skład Cesarstwa Austro-Węgierskiego była jednym z pierwszych i najważniejszych miejsc jej wydobycia. W 1854 Ignacy Łukasiewicz wraz ze wspólnikami uruchamia pierwszą kopalnię ropy naftowej w Bóbrce niedaleko Dukli. Wcześniej wspomniany naukowiec (lwowski aptekarz) przeprowadza udaną destylację ropy i konstruuje pierwszą lampę naftową, która rewolucjonizuje kwestię oświetlenia. 

Ignacy Łukasiewicz na jednej z lwowskich uliczek 


Od Beskidu Niskiego po Lwów wybucha prawdziwa gorączka złota a raczej ropy, powstają kolejne spółki poszukiwawcze, wyrastają fortuny. Początkowe kopanki (studnie, do których mozolnie spływa ropa) zostają zastąpione przez coraz głębsze i doskonalsze technologicznie odwierty. Do dziś jeżdżąc po Beskidzie Niskim i Bieszczadach można spotkać charakterystyczne kiwony – pompy wydobywające ropę z odwiertów, niektóre nadal czynne. 





Sam też pamiętam takie urządzenia z pogranicza dawnych województw krakowskiego i tarnowskiego, w rejonie Szczurowej. 

Dlaczego więc nie staliśmy się drugim Kuwejtem?

Złoża ropy albo się skończyły albo okazały się nie aż tak wydajne i choć niektóre czynne do dziś to nie są w stanie dostarczyć dużych ilości tego surowca. Z początkiem XX wieku bardziej roponośne okazały się także tereny w rejonie Drohobycza (dziś Ukraina). Pracujące do dziś kiwony możemy podziwiać w województwie Podkarpackim.

O historii wydobycia i samym Ignacym Łukasiewiczu dowiecie się więcej zwiedzając muzeum w Bóbrce koło Dukli, które serdecznie wam polecam. Jako ciekawostka dodam, iż jest ono nadal czynną kopalnią, choć dostarcza niewielkie ilości surowca. 

























Więcej o muzeum tutaj: 

https://bobrka.pl/ 

Ciekawym uzupełnieniem pierwszego muzeum będzie z pewnością Skansen Przemysłu Naftowego w Gorlicach a także eksponaty związane z wydobyciem rozrzucone w różnych rejonach Beskidu Niskiego. 











Ropa z różnych złóż ma różną konsystencję i barwę 



Więcej o skansenie tutaj: 

https://klubpodroznikow.com/relacje/polska-na-weekend/208-malopolskie/3394-skansen-przemyslu-naftowego-magdalena-w-gorlicach