Zaskakująco wzrosła liczba czytelników mojego bloga z... Rosji. Czy mam się spodziewać ataku ruskich trolli? ;-)
Obecnie zajmuję się turystyką, trochę fotografuję, z zainteresowaniem śledzę wydarzenia międzynarodowe, bywam w ciekawych miejscach, spotykam ciekawych ludzi, robię ciekawe rzeczy (czasami). Z różnych przyczyn nie o wszystkich mogę i chcę napisać ale to czym chcę się z Wami podzielić znajdziecie w tym blogu. Ciekawych świata zapraszam na moją stronę na facebooku: https://www.facebook.com/zewszystkichstron
niedziela, 5 kwietnia 2015
czwartek, 26 marca 2015
Żydowskie
Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi już 1541 roku.
Malowniczo położona w dolinie potoku Krempna. Wieś zamieszkiwali głównie Łemkowie
oraz kilkunastu Żydów. Nazwa wsi wiąże się prawdopodobnie z faktem dzierżawy
wioski przez wyznawcę religii mojżeszowej.
foto - internet
Dziś wioska to tylko napis na mapie, powiedzenie,
określenie miejsca wśród miejscowych. Pozostał tylko cmentarz, cerkwisko i
kilka kapliczek wzdłuż drogi dawnej wsi. Osamotnione ale klimatyczne miejsce.
środa, 18 marca 2015
„Dobij mnie Europo”
Wszedłem dziś do księgarni i mój wzrok przykuła
książka o wymownym tytule „Dobij mnie Europo”. Ci co mnie znają pomyślą zapewne,
że znowu coś o Ukrainie ale nie tym razem. To wspomnienia polskiego ochotnika
walczącego w wojnach bałkańskich w latach 90-tych XX wieku. Fragmenty tej
książki publikował kiedyś, dawno niezrównany MMS Komandos i jako młody chłopak
interesujący się tym tematem bardzo mocno, zaczytywałem się tymi fragmentami z
wypiekami na twarzy. Książki jednak wtedy nie kupiłem, już nie pamiętam czemu,
pewnie, zwyczajnie nie było mnie wtedy na nią stać. Teraz ukazało się
wznowienie, które kupiłem bez namysłu!
Nie zabrałem się jeszcze za czytanie, więc o
walorach książki nie chcę teraz pisać. Przypomniało mi się natomiast ile czasu
trwało zanim społeczność międzynarodowa wreszcie zareagowała w sposób stanowczy
i zdecydowany. Czy aż tyle czasu i aż tyle ofiar potrzeba aby w podobny sposób
świat zareagował na to co się dzieje na Ukrainie?
Foto internet
środa, 11 marca 2015
Królewski Biecz
Przejeżdżałem przez Biecz co najmniej kilka razy i
zawsze bardzo mi się to miasto podobało ale nigdy się nie zatrzymywałem.
Nadszedł wreszcie moment aby poświęcić mu trochę więcej czasu, bo warto.
Zachowały
się fragmenty murów obronnych, ratusz z okazałą wieżą, kościoły. Gdy wjedziemy
do miasta od strony Gorlic to po lewej stronie miniemy wzgórze zamkowe.
Twierdzy już co prawda nie ma ale musiał się z niej roztaczać wspaniały widok na okolicę. Dalej właściwie
obok siebie po obu stronach drogi zobaczymy, po lewej gotycki kościół Bożego
Ciała i basztę kowalską
Gdy
dotrzemy do Rynku nasz wzrok z pewnością przyciągnie okazały ratusz z wieżą. Po
prawej stronie zaś, w ciągu innych kamieniczek stoi budynek dawnej synagogi. W
obu obiektach mieszczą się obecnie biura władz miasta.
Mijając centrum, nieco w dole, stoi jeszcze klasztor franciszkanów.
Biecz, dzięki statusowi miasta królewskiego nadanego
mu przez Kazimierza Wielkiego znakomicie się rozwijał aż do XVII wieku. Prosperowały
handel i rzemiosło. Przez miasto przewożono m.in. duże ilości węgierskiego
wina.
Mijając centrum, nieco w dole, stoi jeszcze klasztor franciszkanów.
Warto pokręcić się zaułkami zwłaszcza obchodząc
bokiem wieżę kowalską i przejść wzdłuż jednego z fragmentów zachowanych murów
obronnych, mijając kolejną basztę, której konstrukcja i nakrywający ją dach z
miejsca przypomniały mi twierdzę w Kamieńcu Podolskim.
Ponowny rozwój gospodarczy nastąpił pod koniec XIX
wieku gdy w tych okolicach zaczął rozwijać się przemysł petrochemiczny. W
czasie I Wojny Światowej miasto nie ucierpiało mimo przetaczającego się tu
frontu. W latach okupacji hitlerowskiej Niemcy wymordowali tutejszych Żydów.
Dziś możemy oglądać Biecz wspaniale odremontowany,
królewskie miasto, w którym warto się zatrzymać…
A potem opuściłem Biecz kierując się na Gorlice aby
dotrzeć do pewnego magicznego miejsca w Beskidzie Niskim gdzie nie ma ani
Internetu ani zasięgu telefonii komórkowej. W dzisiejszych czasach każdy
powinien mieć takie miejsce aby choć na dwa – trzy dni odciąć się od
cywilizacji…
sobota, 28 lutego 2015
Cmentarz żydowski w Namestovie
Wjeżdżając ostatnio do Namestova od strony Jabłonki
zauważyłem kątem oka drogowskaz, sądząc po kolorze do jakiejś atrakcji
historycznej. Zawróciłem i pojechałem tam w boczną zaśnieżoną drogę. Potem
zostawiłem samochód pod knajpą i poszedłem dalej wśród daczy i domków
letniskowych, kierując się kolejnymi drogowskazami dotarłem do cmentarza
żydowskiego. Byłem w Namestovie wiele razy ale nie wiedziałem o tym miejscu.
Śniegu było co niemiara więc na sam kirkut nie wchodziłem ale pooglądałem go ze
ścieżki. Niesamowicie położony nad brzegiem Jeziora Orawskiego, które akurat w
tym czasie było kompletnie zamarznięte. Macewy są odnowione, położono też
kamienny obelisk z tabliczką. Ciekawe miejsce…
Po nieco więcej informacji zapraszam tutaj:
czwartek, 26 lutego 2015
Flagi
Niewątpliwie mam absolutnego zajoba na punkcie
robienia zdjęć flagom. We wszystkich krajach, w których jestem staram się
sfotografować, najlepiej łopoczące na wietrze flagi. Tak już jest od dawna i
pewnie się nie zmieni ;-)
Zdjęcie naszej flagi ale żeby nie było tak prosto, zrobione na Ukrainie w
czasie trwania Pomarańczowej Rewolucji, podobnie jak zdjęcie flagi ukraińskiej
powiewającej na wędce nad Chreszciatikiem – główną aleją Kijowa
Na bardzo różne flagi mogłem się napatrzyć będąc w
Kijowie w czasie Rewolucji Godności 2013/2014
Ukraińskie, gruzińskie, białoruskie, azerbejdżańskie
a także polskie.
Inną sprawą są powiewające jeszcze wtedy obok siebie
flagi Rosji i Ukrainy w portowym Sewastopolu na Krymie
Kilkukrotnie podróżowałem na Bałkany
Chorwacja
Czy też swego rodzaju ciekawostka – Serbska flaga w
Bośni – oznajmiająca, że właśnie wjechałeś do Republiki Serbskiej w Bośni
Czy też mój faworyt – Montenegro (Czarnogóra)
Kaukaz Południowy to jakby oddzielny rozdział w moim
życiu ;-)
Gruzja
Azerbejdżan
Oraz teoretycznie nieistniejące państwo – Górski Karabach
Jakimś cudem nie mam w zbiorach flagi Armenii ;-)
Mając duszę podróżnika trudno by było nie odwiedzić naszych południowych sąsiadów. Słowacja to moja pierwsza "zagranica", miałem chyba 18 lat i paszport równie świeży jak świeże było słowackie państwo
O Czechy zaś zdarzało mi się zahaczać ale ich stolicę zwiedziłem dopiero w zeszłym roku
Mam nadzieję że kolekcja będzie się powiększać.
Labels:
Albania,
Armenia,
Azerbejdżan,
Chorwacja,
Czarnogóra,
Czechy,
flagi,
Górski Karabach,
Gruzja,
Montenegro,
Słowacja,
Ukraina
Subskrybuj:
Posty (Atom)







