niedziela, 3 lipca 2022

Jeepem na wschód. Ukraina 2022

 

                Być może niektórym znudziło się już pomaganie, inni zrobili sobie już wystarczająco instagramowych fotek, jeszcze inni są zmęczeni lub przytłoczeni własnymi problemami i to akurat rozumiem. Inni, jak słyszę, są zmęczeni uchodźcami, choć nie wiem jak można być zmęczonym poza wyjątkami gdy przyjęliśmy ich pod swój dach. My jednak realnie staramy się nadal pomagać, zwłaszcza naszym znajomym służącym w armii aby łatwiej im było powstrzymywać orków. To już drugi samochód, który pojechał na front, kupiony ze zbiórek oraz sporo różnych innych potrzebnych rzeczy. Przynajmniej tyle możemy zrobić. 

Przekraczanie granicy zajęło nam około 3 godzin. Chyba warto jednak jeździć przez mniejsze przejścia. Później na blok-postach kontrole wyrywkowe, nas ani razu. Lwów poza zwiększoną liczbą żołnierzy na ulicach i gotowymi punktami oporu zdaje się żyć normalnie. Załatwiamy sprawy i na Tarnopol! Wjeżdżamy bez żadnych kontroli, spotykamy się z naszym miejscowym kontaktem. Jedziemy z nim odebrać jeszcze kolejną pomoc humanitarną, choć tył naszego jeepa jest już zapakowany. Teraz będzie już pełny po dach. 

Tarnopol dziękuje polskiemu narodowi za czołgi T-72 
(fot. A.H.)
Nasze koszulki (z Bayraktarem oraz ruskim okrętem, który poszedł wiadomo gdzie) wzbudzają wesołość i uznanie. Chcemy połazić po mieście, jest piękna słoneczna pogoda i choć ja je już widziałem to podoba mi się tu jeszcze bardziej niż kilka lat temu! To naprawdę miłe miasto na weekendowy wypad z dziewczyną czy przyjaciółmi. Sztuczne jezioro w środku miasta robi ogromne wrażenie. Do tego miłe dla oka uliczki i plac w centrum, liczne knajpy, wszystko działa. 















To był dzień wolny od pracy, mnóstwo ludzi na ulicach, bardzo przyjazna atmosfera. 



Dobra obiado – kolacja, spacer, potem jeszcze jakieś piwo i trzeba się zbierać na kwaterę aby zdążyć przed godziną policyjną lub wkrótce po jej rozpoczęciu. Śniadanie w cafe barze w centrum, nieco kombinacji z paliwem, którego przydział jednak na nas czekał i w drogę, na razie na północ. Co do paliwa ważna uwaga – aktualna przynajmniej na czerwiec 2022 – około 70% stacji benzynowych jest zamknięte z powodu braku paliwa. Jest specjalna aplikacja, która pokazuje gdzie i jakie paliwo i dla kogo można dostać. Na stacjach sieci VOG, a na nich głównie tankowaliśmy procedura wygląda tak, że najpierw w terminal trzeba wstukać numer swojego telefonu (mieliśmy ukraińskie), na telefon przychodzi smsem kod, który pokazuje się sprzedawcy, płaci się za 20 litrów i można tankować. Taki jest przeważnie limit choć pod Połtawą na stacji innej firmy można było tankować normalnie i bez żadnych ograniczeń.

W Równem szybkie zwiedzanie miasta oraz szybka zupa i dalej w drogę, teraz już główną trasą na Kijów. 

Równe 


A im bliżej Kijowa tym widoczne większe zniszczenia. W niektórym miejscach widać świeżo położony asfalt – albo coś tam uderzyło albo się spaliło i stopiło starą nawierzchnię. Wraki zostały już uprzątnięte. Skręcamy z głównej drogi w kierunku Borodianki. Po drodze do niej mijamy wioski, które wyglądają jakby przeszło przez nie tornado. Albo raczej dzika orda. 



Borodianka jest potwornie zniszczona. Wypalone bloki, zniszczone mniejsze budynki, no i ten słynny przepołowiony blok w samym centrum. I pomnik Szewczenki z przestrzeloną głową. Upiorne wrażenie. 

Wjazd do Borodianki 

Borodianka 

Borodianka

Borodianka 


Ale gruzowiska są już w wielu miejscach uprzątnięte, kręcą się ludzie, mieszkańcy, życie zdaje się pomału wracać. Jednak wiele osób nie ma do czego wrócić, o tym trzeba pamiętać. 















Po drodze na Kijów zajeżdżamy do Buczy. To miasteczko – symbol rosyjskiego okrucieństwa. Co najmniej kilkuset zamordowanych cywili, gwałty, pełne zezwierzęcenie ruskich. Miasteczko przypomina Konstancin pod Warszawą – klasa średnia, dużo zieleni, w centrum niewielkie bloki i dużo prywatnych domów. Zatrzymujemy się pod pomnikiem, na którym stoi opancerzony BRDM – to ten, który rosyjscy żołnierze – chyba w panice, ostrzelali. Obok trafiamy do pięknie i ze smakiem urządzonej kawiarni, jakże kontrastującej z tym co widzieliśmy w Borodziance i z sąsiadującą spaloną do cna apteką. Wrażenie jest nieco surrealistyczne. Ale to jak symbol odradzającego się życia w tych tragicznych okolicznościach. Zachęceni przez bardzo miłą obsługę zamawiamy pyszny miodownik. 





Zbaczamy jeszcze do nieodległego Hostomela – miejscowości i lotniska firmy Antonow. To tu stała zniszczona w czasie ciężkich walk Mrija. Symbolicznie wyglądająca tablica miejscowości z dziurą po odłamku. 


Składowisko spalonych cywilnych samochodów. Wreszcie zniszczone lotnisko. 





Mijamy Irpień, także w wielu miejscach zniszczony ale jednak zdający się w miarę normalnie funkcjonować, na tyle na ile to jest możliwe. Mijamy słynny zburzony most w Irpieniu, tak ten z przewróconym białym busem. Obok stworzona została prowizoryczna przeprawa. Docieramy wreszcie do Kijowa. Mijamy Babi Jar – miejsce zagłady Żydów, Romów, Ukraińców, także ostrzeliwane w czasie tej wojny – w pobliżu jest wieża telewizyjna, która była celem. Mijamy stację metra Łukianiwska, a wokół poważnie uszkodzone przez rakiety budynki. Szliśmy tamtędy w lutym, dwa tygodnie przed wybuchem wojny. Parkujemy niedaleko Placu Sofijskiego aby zobaczyć wystawę spalonego rosyjskiego sprzętu przy soborze Michajłowskim. Tu znów nieco surrealistyczne wrażenie – spalone czołgi i armato-haubice, do których podjeżdżają dzieci na hulajnogach. 









Pizza Veterano nieczynna, pobliska gruzińska już się zamyka przed godziną policyjną więc zadowalamy się szoarmą. Płacąc na koniec, pytamy co jest w lodówce przy ladzie. - Lody. Możemy sobie wybrać jakie chcemy, za darmo. W sąsiedniej knajpie kupujemy dwa piwa na wynos – w sklepie już nie można kupić. Na kwaterę na nocleg. 

Pobudka przed 6 rano i wyjazd. Ale najpierw trzeba zatankować. Wyszukujemy na aplikacji stacje paliw, na której jest dostępne paliwo dla wszystkich. Tankujemy wg schematu – jest nas dwóch więc dwa telefony, więc 40 litrów. Przy okazji śniadanie i kawa na stacji. W drogę – na Połtawę. Upał jest niemiłosierny, samochód nie ma klimy. Zarówno przed jak i za Kijowem tablice drogowskazowe naprawdę są zamalowane aby wprowadzić dezorientację wśród nacierających orków, tak jak pokazywały to telewizje. 




Na mijanych cmentarzach dużo świeżych grobów. Na Połtawszczynie wszędzie dookoła pola uprawne, jak okiem sięgnąć. Ukraina to poważny producent żywności, zablokowanie jej portów spowoduje głód w wielu krajach Afryki a co za tym idzie nową falę migracji do Europy – Kreml traktuje cynicznie kwestię żywności jako broń i formę nacisku na zachód. 

Dlaczego tak ważne jest ukraińskie zboże

Znów szybki postój w Połtawie i szybkie zwiedzanie – park w centrum i deptak. Żar leje się z nieba, nie ma też za wiele czasu – wiemy już dokładnie gdzie na nas czekają znajomi. 







Oczywiście im dalej na wschód tym więcej blok-postów i tu już nie ma wyrywkowych kontroli – sprawdzeniu poddawani są wszyscy. Za Połtawą każą nam wybrać inną drogę, tą nie możemy jechać. 

Docieramy w wyznaczone miejsce. Czekają na nas znajomi oraz… pies i mała sowa. W myśl zasady ratuj każde życie mamy zwierzyniec zabrać do Lwowa – sowę do specjalnego ośrodka ratującego dzikie zwierzęta. Oba zwierzaki żołnierze znaleźli na froncie i zabrali ze sobą aby je uratować. Niestety w nocy sowa wybiera wolność i nieznanym nam sposobem oswobadza się z klatki. Jest mała, pozostaje nam mieć nadzieję, że sobie poradzi.

Z oczywistych względów nie piszę gdzie spotkaliśmy się ze znajomymi. Na drugi dzień odwożą nas do pociągu, do Charkowa. Po drodze zwiedzamy jeszcze memoriał pamięci ofiar Wielkiego Głodu z symbolicznie wręcz rozbitą gablotą informacyjną przez wybuch pocisku, oraz cmentarz polskich oficerów rozstrzelanych przez NKWD. 







Centrum Charkowa jest częściowo zniszczone ostrzałami z początku wojny. Znajdujemy jednak otwarty sklep zoologiczny aby kupić dla psa potrzebne rzeczy. 











Odwiedzamy też otwartą pizzerię nad brzegiem rzeki gdzie w szafie chłodniczej na desery prezentowane są odłamki z tego co spadło na miasto. 



Komfortowy, zmodernizowany pociąg sypialny odjeżdża punktualnie z charkowskiego dworca.

Nadal pomagamy Ukrainie i ukraińskiej armii, możesz się przyłączyć:

Pomoc dla żołnierzy i ludności Ukrainy

Ukraińcy walczą o swoją niezależność ale także po to abyśmy my nie musieli.

czwartek, 9 czerwca 2022

Ukraińskie zboże – dlaczego to takie ważne

 

        Ukraina jest jednym z czołowych światowych producentów pszenicy, kukurydzy i oleju słonecznikowego. W czasie wojny eksport tych produktów został prawie całkowicie zahamowany. Co z tego może wyniknąć także, dla reszty Europy? 

Port w Odessie 


Większość eksportu płodów rolnych z Ukrainy odbywała się drogą morską. Obecnie porty są zablokowane przez Rosjan, część z nich zajęta (te na Morzu Azowskim) a podejścia do nich zaminowane aby uniemożliwić podejście rosyjskich jednostek z ewentualnym desantem morskim. Świat szuka rozwiązania. Dlaczego to takie ważne? Nie chodzi tylko o uratowanie budżetu Ukrainy i samych przedsiębiorstw zajmujących się obrotem zbożami choć to też jest bardzo istotna kwestia – zboże jest ukraińskim złotem. Kraje Afryki, które były głównym odbiorcą ukraińskich płodów rolnych są teraz zagrożone głodem a co się z tym może wiązać, także falą migracji. Uchodźcy znów ruszą do Europy jako jedynej w okolicy stabilnej wyspy. Wywołanie kryzysu żywnościowego a co za tym idzie kolejnej fali migracji do Europy jest jednym z celów Rosji. Kraj Putina traktuje żywność jak broń. Przerabialiśmy podobny scenariusz w Syrii gdzie wystarczyło, że Rosja zintensyfikowała bombardowania ludności cywilnej i mieliśmy kolejne fale uchodźców, którymi oczywiście grał także Erdogan. Kolejnym problemem jest też składowanie zboża na Ukrainie – nie wyeksportowano zeszłorocznych plonów zalegających w elewatorach (poza tymi ukradzionymi przez Rosjan na terenach okupowanych) a za chwilę pojawią się tegoroczne plony (Ukraina podała, że farmerzy obsiali 75% areału). Aby się nie zmarnowały muszą być odpowiednio przechowywane. 


Odessa

Jak już wspomniałem świat poszukuje rozwiązań. Transport do portów bałtyckich jest oczywiście możliwy ale nie rozwiąże problemu. Borykamy się tu z szeregiem wąskich gardeł. Głównym są koleje i ich możliwości. Nie ma aż tylu wagonów do transportu zboża, dużym problemem jest też inny rozstaw ukraińskich szyn. Szeroki tor do Sławkowa koło Olkusza niczego nie załatwia. Problemem jest wreszcie sama granica, która zawsze była niewydolna. Rumunia podjęła decyzję o remoncie własnej linii szerokotorowej do portu rzecznego w Gałaczu na Dunaju. Wsparcie portu rzecznego Giurgiulesti w Mołdawii także nie załatwi sprawy. 




Pozostaje Konstanca ale tu znów problem stanowi przepustowość kolei. Kolejnym wąskim gardłem z dużą podatnością na zniszczenie jest most kolejowo – drogowy w Zatoce, poważnie zresztą uszkodzony rosyjskimi rakietami już w kwietniu (nie znam obecnie jego stanu). 


Port w mieście Izmaił oraz ruch jednostek po Dunaju


Osobiście, na dzień dzisiejszy nie zakładam aby państwa NATO lub państwa basenu Morza Czarnego udzieliły Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa i zorganizowały konwoje morskie ze zbożem z zespołu portów w okolicach Odessy. Groziłoby to bowiem wcześniej czy później starciem z rosyjską flotą czarnomorską, która co prawda w konfrontacji z flotą NATO czy nawet tylko turecką nie przedstawia specjalnej wartości jednak chodzi o sam fakt i jego konsekwencje. Takie konwoje były rozważane.

Port w Mariupolu

Mamy tu więc do rozwiązania problem gospodarczo-logistyczno-militarny, z którym, jeśli jako cywilizowany świat nie uporamy to będziemy mieć destabilizację sytuacji w części Afryki i kolejną falę uchodźców w Europie.

czwartek, 12 maja 2022

Orki są jednak dziwne

                                     Sytuacja na Ukrainie nadal jest poważna. Wojna trwa już prawie trzeci miesiąc. Ukraina nadal potrzebuje broni zarówno ofensywnej jak też defensywnej, amunicji, żywności, środków medycznych. To wszystko pozwala ukraińskiej armii skutecznie się bronić. Wojna potrwa zapewne jeszcze długie miesiące, wojsko ukraińskie jest w stanie skrwawić armię rosyjską na tyle dotkliwie aby ta przez dłuższy czas nie była w stanie nikogo napaść. Do tego potrzebne jest jednak stałe i nie słabnące wsparcie z zachodu. Hurra optymizm nie jest wskazany – Ukraina jeszcze tej wojny nie wygrała ale skutecznie się broni. Trzeba podkreślić, że walczy nie tylko armia ale całe społeczeństwo – armia wolontariuszy zapewniających dostawy dla ukraińskich żołnierzy tam gdzie nie starcza logistyki. Przy okazji, jakie dostrzegam tu różnice pomiędzy Ukraińcami a Rosjanami – w 2013 roku, gdy zaczynała się Rewolucja Godności ktoś porównując te dwa narody napisał, że gdy w kraju niedobrze się dzieje to Ukraińcy wychodzą na ulice a Rosjanie siadają przed telewizorami. Bardzo trafne. Obie nacje mają za sobą przecież post-sowiecką rzeczywistość i zdawałoby się, iż postępują podobnie. Nic bardziej błędnego. Ukraińcy co najmniej od 2004 roku a później od 2014 wychodzą z tej post- sowieckości, tworzą zręby społeczeństwa obywatelskiego, które wspiera oddolne protesty i patrzy władzy na ręce. W Rosji społeczeństwo obywatelskie po prostu nie istnieje co jest skutkiem państwowego terroru i konformizmu społeczeństwa i gdzie akt wyjazdu z kraju jest już objawem tyleż społecznego nieposłuszeństwa co, w obecnych trudnych dla Rosji czasach także tegoż konformizmu. Ukraina, mimo że przed tą fazą wojny nie była krajem idealnym, ze swoją oligarchią i korupcją to jednak zmierzała w stronę bliższą zachodowi co znakomicie widać choćby przy porównaniu stanu armii – Ukraina przez ostatnie osiem lat modernizowała i szkoliła wojsko, Rosja zaś już od 2008 roku (wojna z Gruzją) także jakoby reformowała i dozbrajała swoją armię jednak jak się okazało głównie na papierze – środki zaś zostawały rozkradzione. Pewien rosyjski żołnierz wzięty do niewoli opowiadał, że z 10 czołgów w jego pododdziale zepsuło się 8 w trakcie przemarszów po wkroczeniu do Ukrainy. Nie wchodząc w bój ani razu, stracili 80% czołgów na skutek awarii technicznych. Do tego pękające ze starości opony w ciężarówkach (trzeba je wymieniać co ileś lat nawet gdy nie są zużyte) oraz rozkradzione części bojowej techniki, którą zaczęto rozkonserwowywać (optyka z czołgów a nawet silniki) z tzw Zet eNów. O racjach żywnościowych nie wspomnę. 

Gdy dodamy do tego jeszcze niskie morale żołnierzy to obraz jest jeszcze pełniejszy. Widać jednak jak bardzo Rosjanie są zindoktrynowani przez tą TV przed którą zasiadają o czym pisałem wcześniej. Z rozmów z rosyjskimi jeńcami jasno wynika, że naprawdę wierzyli, że jadą Ukrainę „wyzwalać od nacizmu”, w to samo wierzą ich rodziny. Żony żołnierzy instruujące ich przez telefon co im jeszcze mają „zdobyć” oraz matki jeńców sprawiające czasami wrażenie jakby były głęboko zawiedzione faktem, że syn nie poległ na polu chwały ale poddał się do niewoli. To jednak specyficzny stan umysłu. Gdy przed wojną oglądałem różnych rosyjskich vlogerów podróżniczych dość istotne miejsce w publikacjach niektórych z nich zajmowało zagadnienie jaki w danym kraju ludzie mają stosunek do Rosjan (odnaszenie k Ruskim). To samo już sporo mówi…

autor nieznany 

Tymczasem Ukraina nadal dzielnie się broni. Wygląda na to, że na charkowszczyźnie odnieśli spory sukces wypychając Rosjan z okolic miasta obwodowego a gdzie nie gdzie nawet do granicy. Dwie rosyjskie brygady na wschodzie zostały tak skrwawione, że musiały zostać całkiem wycofane z walk. Ale nie łudźmy się – straty i to ogromne ponoszą także Ukraińcy.

Straty ponosi też ukraińska gospodarka – kradzieże zboża z elewatorów na zajętych przez Rosjan terenach są codziennością. To zboże (już wiadomo) jest przez okupanta nielegalnie eksportowane. Już teraz widoczne są problemy na rynku olei jadalnych w całej Europie. Afryka nie dostanie ukraińskiego zboża bo eksport przez porty w Polsce, Rumunii i Bułgarii może być niewydolny i niewystarczający. To przepis na kolejny kryzys. 


Pomagajmy Ukrainie jak możemy. Datkami, jedzeniem, organizacją. Bo walczą także za nas.

niedziela, 1 maja 2022

Luźny przegląd materiałów dot. Ukrainy

                    Przez to co się dzieje na Ukrainie nie chce mi się pisać, siedzę tylko z głową w internecie i patrzę na kolejne doniesienia, nie tylko z frontu ale też około-wojenne. 

Gdy jest okazja jeżdżę z pomocą humanitarną czy to na granicę czy to do Lwowa. 

Na jednej z ulic we Lwowie 


Świadom tego, że nie wszyscy używają Facebooka, chcę się tu podzielić z Wami linkami do ciekawych nagrań i materiałów. Wybrałem je dość luźno i różnych rzeczach traktują. 


Po pierwsze polecam koncert znakomitej grupy Okean Elzy jaki odbył się w metrze (stacja Złote Wrota) w Kijowie w prawosławną Wielkanoc: 

https://www.youtube.com/watch?v=M96cN79ONdI 


Jak dygitalizacja kraju pomaga w walce z wrogiem i kryzysowym funkcjonowaniu państwa: 

https://krytykapolityczna.pl/swiat/ukraina-cyfryzacja-digitalizacja/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR3BuxVplagHe67xUfpcQ3aBz5YmN-XSWIuGvsEUZkghMZ6-cAdC8bsKanY#Echobox=1650467337-1 


Ciekawy reportaż o pracy grup interwencyjnych kijowskiej policji w czasie wojny, co ciekawe pododdziałów przynajmniej częściowo ochotniczych. Ponadto poznaję miejsce, w którym mieli baze 

https://www.youtube.com/watch?v=N52IWZzBRSc 


Kawałek życia w oblężonym, zniszczonym mieście. Mariupol 2022: 

https://www.youtube.com/watch?v=jd0zR6eOp6E 


Słynna fraza wypowiedziana przez dowódcę pograniczników na Wyspie Wężowej jest już częścią popkultury nawet wśród ludzi, którzy nigdy nie znali rosyjskiego czy ukraińskiego. Doczekała się także takiego remixu: 

https://www.youtube.com/watch?v=n6OT79TGqqA 


A to i sam ruskij voiennyy korabel - krążownik rakietowy Moskwa zanim poszedł w wiadomym kierunku ;-) 
Zdjęcie zrobiłem w Sewastopolu w 2011 roku 


Nie publikujcie zdjęć sprzętu wojskowego oraz kolumn specjalnych jakie przemieszczają się po naszym kraju i po krajach sojuszniczych ani nie oznaczajcie ich nigdzie w sieci!! 


wtorek, 29 marca 2022

Miesiąc wojny

 

Ukraina dzielnie broni się już od miesiąca, choć Rosjanom wydawało się, że zajmą większość kraju w kilka dni. Podeszli pod Kijów ale na razie nie mają sił aby go zdobywać a nawet otoczyć (szturm byłby szaleństwem), odcięli Mariupol i Czernihów, które po prostu mordują przy użyciu artylerii. Typowa rosyjska taktyka znana z Czeczenii czy Syrii. Głównym osiągnięciem sił rosyjskich jest jak na razie zajęcie pasa południowego co daje im korytarz z Donbasu na Krym, Mariupol, odcięty od wszelkiej pomocy zapewne wcześniej czy później padnie. Rosja próbuje ściągać jeszcze rezerwy, dostałem od przyjaciela z Gruzji link do filmiku pokazującego wycofywanie rosyjskich wojsk z Cchinwali w kierunku Rosji. Sytuacja może być patowa – Rosja nie ma sił aby zrobić kolejny krok (bez użycia broni A B C), Ukraina nie ma sił aby odzyskać utracone tereny. Na dzień dzisiejszy wiadomo o cichej mobilizacji rezerwistów w Rosji, choć osobiście powątpiewam w ich morale. Co się Rosji z pewnością udało to wzmocnienie jedności Ukraińców jako narodu oraz wzmocnienie NATO. 

fot. Facebook


Tak naprawdę to w tym miejscu powinien być artykuł o zabytkowych cerkwiach Czernihowa albo o muzeum lotnictwa w Kijowie bo m. in. te dwa miejsca udało mi się odwiedzić podczas krótkiego i bardzo intensywnego pobytu na Ukrainie na początku lutego 2022, czyli jakieś 2,5 tygodnia przed wojną. 

wejście do jednej z knajp w Kijowie 

Ostatni rzut oka na Kijów - lotnisko Borispil 


Większość liczących się komentatorów uważała jeszcze wtedy, że wojny nie będzie, sam też tak raczej uważałem, znając wysokie morale Ukraińców wiedziałem, że Putin musiałby wymordować większość narodu aby w jakikolwiek sposób podporządkować sobie tych ludzi. Dziś to się dzieje, bo czym innym jest ostrzeliwanie mieszkalnych dzielnic z niekierowanych pocisków, artylerią, gradami?

Wieczorem 23 lutego było już tyle złych symptomów, że postanowiłem nie kłaść się spać i obserwować sytuację. Niestety nie pomyliłem się. Palenie dokumentów w rosyjskim konsulacie w Odessie, coraz mniej samolotów cywilnych w przestrzeni powietrznej Ukrainy, dramatyczne przemówienie prezydenta Zełeńskiego, to wszystko nie wróżyło dobrze. Po 4 rano (naszego czasu) wszystko się zaczęło, historia (po raz kolejny) zerwała się z łańcucha. 

Podobno był to najbardziej śledzony lot na portalu Flighhtradar24. Samolot czarterowy linii Motor Sicz lecący z Krakowa do Zaporoża z drużyną piłkarzy ręcznych z tego miasta, wracającymi z meczu z Kielc. Doleciał ale chyba wyłączył transponder. W tym momencie zaczynała się wojna. 


Nie wiem jak i kiedy się to wszystko skończy, czy prowadzone rozmowy faktycznie zmierzają do pokoju czy też mają tylko Rosji kupić czas (na przegrupowanie i mobilizację rezerw) i zamydlić oczy zachodowi, na ile te rozmowy będą korzystne dla Ukrainy. To pokaże wkrótce czas. Skala zniszczeń na Ukrainie jest niesamowita, część infrastruktury i przemysłu leży w gruzach i jego odbudowanie bez zachodniej pomocy będzie niezwykle trudne. Ale jesteśmy to Ukrainie winni.



Śledźcie moją stronę na FB, tam komentarze na bieżąco z różnych źródeł: 

https://www.facebook.com/zewszystkichstron