Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borne Sulinowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borne Sulinowo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lipca 2019

Sieroty po ZSRR


Wpadła mi w ręce książka Grzegorza Szymanika i Julii Wizowskiej „Długi Taniec Za Kurtyną”, o historiach związanych z pobytem armii radzieckiej na terytorium Polski. Książka bardzo ciekawa, pochłonąłem ją w jeden dzień z kawałkiem. Przypomniała mi od razu historię, nazwijmy ją Wiera, kobiety, którą poznałem sześć lat temu w dalekim gruzińskim mieście Achalciche. Szukałem hotelu dla grupy, łaziłem po mieście, w samym centrum stał nieduży hotel, ni ładny ni brzydki. Wszedłem, recepcji nie było ale była pani, która była jednocześnie i recepcją i pokojówką, sprzątaczką, jak to w Gruzji często bywa. Pokazała mi hotel, zdecydowałem, że się w nim zatrzymam (grupa miała być dopiero za jakiś tydzień). Padło sakramentalne –ot kuda (skąd jesteś)? Gdy powiedziałem, że z Polski Wiera się ucieszyła, powiedziała że mieszkała tam pięć lat z mężem. We Wrocławiu. Mąż był oficerem wojska radzieckiego a ona pojechała z nim. Mówi, że wspaniale wspomina te pięć lat. Potem nastąpiła rotacja. Wysłali ich do Zakaukaskiego Okręgu Wojskowego, do Achalciche. Jeszcze do 2006 (albo 2007) roku była tam duża rosyjska baza wojskowa. Później mąż przeszedł na emeryturę, później zginął w wypadku. Została sama. Rozpadł się Związek Radziecki, pojawiły się granice. Nie było pieniędzy. Pochodziła z Odessy. Przez całe lata nie miała kontaktu ze swoją rodziną, która została na Ukrainie. Potem przynajmniej pojawił się skype więc mogła porozmawiać z siostrami z Odessy, zobaczyć je na ekranie komputera. W tamtych czasach istniało połączenie lotnicze z Kutaisi do Kijowa. Wiera mówiła mi, że zbiera pieniądze na bilet, żeby jeszcze zobaczyć się kiedyś z rodziną.
Później zaczęliśmy pracować z innymi hotelami i kwaterami w tym mieście i już jej więcej nie spotkałem. Mam nadzieję, że udało się jej pojechać do Odessy…
Ile jest takich historii w całym dawnym ZSRR…?

A książkę gorąco Wam polecam. 


czwartek, 16 października 2014

Borne Sulinowo


Wytoczyłem się z moim wielkim plecakiem z marszrutki Tbilisi – Kutaisi na avtovagzale w tym ostatnim, koło Mc Donalda. Od razu podszedł jeden z taksówkarzy z pytaniem czy nie trzeba taxi. Nie było się nad czym zastanawiać – do hostelu miałem kawał drogi. Dogadałem cenę i jedziemy. Pada sakramentalne pytanie: - ot kuda? Mówię, że z Polski. A to ja tam służyłem w wojsku przez dwa lata! – ucieszył się kierowca, w Borne Sulinowie! I często jeździłem do Szczecinka.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Borne_Sulinowo


Tak się składa, że w marcu tego roku siedziałem przez tydzień w Bornem robiąc pewną fuszkę dla kolegi. Fajne i ciekawe miejsce. Duża część budynków została zagospodarowana przez polskie władze i osadników po odejściu Armii Czerwonej, miasteczko jest zadbane, monitorowane a jedynie część budynków stoi opuszczona. Żal, że niszczeje kasyno oficerskie ale może znajdzie się inwestor, który coś tam zrobi. Borne Sulinowo to trochę inny świat, otoczone lasami i jeziorami (w gminie jest ich tam ponad pięćdziesiąt) faktycznie było idealnym miejsce na tajne miasto, którego za komuny nie było na polskich mapach, oficjalnie nie istniało. Do tego dawne pobliskie poligony na których ćwiczyli najpierw Niemcy, potem Rosjanie, teraz zarządzane przez Lasy Państwowe choć kilka kilometrów dalej nadal ćwiczyło nasze lotnictwo. 

https://www.youtube.com/watch?v=wqNztHy7-Ew
https://www.youtube.com/watch?v=yg3bWDtY7iA


Ciekawe miejsce, fajne na wypoczynek, wycieczki rowerowe, eksplorację. Mam nadzieję że będę miał jeszcze kiedyś okazję tam wrócić.
Zobaczcie trochę zdjęć: