Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dunajec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dunajec. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Szczawnica

 

Szczawnica w powiecie nowotarskim to znane i cenione uzdrowisko, znane już w XIX wieku. Korzystając z ładnego weekendu postanowiłem się wreszcie tam wybrać po, chyba 15 latach przerwy. Miasteczko, choć nie w pełni odrestaurowane (niektóre obiekty stoją zapuszczone), to jednak kusi swoim wyglądem. Plac Dietla z pijalnią, parki oraz deptak wzdłuż potoku Grajcarek zachęcają do spacerów. 










Wybrałem się tam w czasie lockdawnu, dzięki czemu nie było tam tłumów i zwiedzało się bardzo przyjemnie. Kolejka na Palenicę oczywiście nie działała ale Szczawnica ma dużo innych atrakcji. Zaczynają się tam szlaki turystyczne czy to w Pieniny czy w Beskid Sądecki (choćby z pobliskich Jaworek), więc ci z was, którzy lubią chodzić po górach nie będą się nudzić. 










Przespacerowałem się oczywiście deptakiem w kierunku Czerwonego Klasztoru (w którym bywam dość często a w Szczawnicy jakoś nie), teraz oczywiście przejście graniczne było zamknięte. Idąc tą trasą jak zwykle wspominałem „forsowanie Dunajca” wiele lat temu było takie miejsce gdzie można było przejść do Czerwonego Klasztoru ze Sromowców legalnie – były to czasy nie tylko przed Shengen ale także przed unijne i o swobodnym przekraczaniu granic nie mogło być mowy – tu był taki wyjątek a istniejącej dziś pieszej kładki oczywiście jeszcze nie było. Problem polegał na tym, że trzeba było przejść po dnie dość głębokiej i rwącej rzeki. Schodząc pod koniec lat 90-tych (albo na początku dwutysięcznych) z Trzech Koron postanowiliśmy przekroczyć w ten sposób Dunajec aby napić się słowackiego piwa po całym dniu w górach. Udało się, czemu czujnym okiem przyglądało się dwóch słowackich policjantów i turyści. 








Zachęcać do wyjazdu do Szczawnicy chyba specjalnie nie trzeba i warto pomyśleć o takim wyjeździe.

środa, 8 lutego 2017

Zamki, górki i widoki

Jest mróz ale piękne słońce i żal siedzieć w domu? Dysponujecie samochodem? No to mam dla Was propozycję i podpowiedź gdzie zrobić jednodniową fajną wycieczkę. Była pierwsza połowa stycznia, trafił mi się wolny dzień i piękna pogoda więc koniecznie trzeba było go jakoś spożytkować. W Krakowie i innych miastach Małopolski szalał zabójczy smog ale przede wszystkim to chciało mi się gdzieś wyskoczyć. Mój wybór padł na Pieniny. Oba zamki znajdujące się nad Jeziorem Czorsztyńskim mam obfocone z każdej strony ale nie ukrywam, że zimowych zdjęć mam mało. A widoki przecież nie gorsze niż w innych porach roku a może nawet lepsze. Bo widzieliście kiedyś aby zamek w Niedzicy rzucał taki wyraźny cień na jezioro? 

W Niedzicy zrobiłem trochę zdjęć z okolic kościoła a potem oczywiście poszedłem na zaporę. Widoki naprawdę fantastyczne! Mimo ponad 10 stopni mrozu było całkiem przyjemnie. 



















Później znów w samochód i na słowacką stronę. 

Szybkie zakupy w markecie zaraz za przejściem i dalej w drogę. Warto pamiętać, że Słowacy nie sypią dróg solą (a przynajmniej tych bocznych) więc drogi często są białe, warto więc odpowiednio dostosować prędkość i zachować ostrożność. Mijam słowackie wioski i malowniczymi serpentynami docieram na przełęcz. 











Tam kilka szybkich zdjęć i dalej w drogę na Białą Spiską (warto poświecić pól godziny na zdjęcia miasteczka), w której skręcam na drogę 66 i przez Jurgów wracam do Polski.

Ot szybki wypad w zimowy słoneczny dzień.