środa, 20 marca 2019

Kurier


Mimo przeczytanych dzień wcześniej słabych recenzji Tomasza Raczka, postanowiłem jednak pójść na ten film aby wyrobić sobie własne zdanie. Niezła obsada i Pasikowski oraz sama postać na której wzorowano głównego bohatera – Jan Nowak – Jeziorański, była wystarczającą zachętą. 
Fot. internet 

O filmie najkrócej można powiedzieć: DREWNO.
Drewniane sceny, drewniani bohaterowie, drewniana chata, która palą Niemcy w jednej ze scen, widać że świeżo zbudowana dla potrzeb filmu. Brak napięcia. Nawet ujęcie potyczki na samym końcu jest jakieś takie drewniane, sztuczne.
Scena z alianckim samolotem, który zarył się w podmokłej łące niedaleko Żabna jest prawdziwa, bo podobno nawet mój dziadek osłaniał to lądowisko ale chyba nie działo się to w tym okresie, o którym opowiada film.
Ogólnie bardzo szkoda bo temat, z którego można było zrobić fantastyczny i porywający film wyszedł drewniany i nie ciekawy. Kolejny zmarnowany. 

Zwiastun: 

Piosenka: 


czwartek, 14 marca 2019

Półwysep Mani (Grecja)


Kamienne wieże mieszkalno – obronne? Nie, nie jesteśmy na Kaukazie. Jesteśmy w Grecji, na samym południu Peloponezu. Półwysep Mani to urokliwe miejsce, do którego według znawców nie dociera aż tak wielu turystów. Ciężko mi się do tego ustosunkować bo byłem tam w marcu czyli zupełnie poza sezonem. Ale przyjemne 17 – 20 stopni jest odpowiednią temperaturą do zwiedzania. Krętymi serpentynami, na których chwilami można „zobaczyć” swoją tylną rejestrację, ruszyliśmy w drogę z Kalamaty. Co tu dużo mówić – widoki zapierały dech w piersiach. 






Na półwyspie wieże zaczęły powstawać już w XII wieku i swoją przydatność udowadniały aż do połowy XIX stulecia. Broniły przed najeźdźcami, piratami ale także w trakcie klanowych waśni. Znów brzmi znajomo, kaukasko. Dziś część z nich jest wyremontowana i znajdują się w nich hotele. Wioski zbudowane z kamienia mają swój niepowtarzalny urok a na wąskich uliczkach czasem trudno się minąć samochodami. 




















Klimatyczne knajpki nad zatoką przyciągają. Zachodzimy do jednej z nich, siadamy na zewnątrz. Pani pyta czy nie będzie nam tu zimno. Mówimy, że jest ok a wtedy ona pyta skąd jesteśmy? – Z Polski.  – A to już wiem czemu wam nie jest zimno ;-) Potem dodała jeszcze, że wiele lat temu pracowało tam sporo Polaków. 


Słońce zaczęło zachodzić, trzeba było wracać. 

Byliśmy tam tylko kilka godzin. Myślę, że na Półwysep Mani spokojnie można poświęcić nawet trzy dni. 

środa, 13 lutego 2019

Góra Beszbarmak


Szukając wiadomości w Internecie o tym miejscu natraficie zapewne na opisy kuchni kazachskiej ;-) Więc nie pomylcie się ;-) Chodzi o górę a nie o paśnik. Ale też jest pysznie!
Masyw położony blisko drogi M1 w Azerbejdżanie w regionie Xizi (Hizi), jest sporą atrakcją a przy tym świętym miejscem dla miejscowych. Nazwa góry oznacza w wolnym tłumaczeniu pięć palców.








Jeden z opisów opowiada o tym miejscu mniej więcej tak: falliczne kształty skał to znak dla kobiet mających  problemy z zajściem w ciążę. Ale nie tylko, Azerbejdżanie wierzą, że góra pomaga rozwiązywać wszystkie problemy. Trzeba tylko, wspinając się na nią zabrać z dołu niewielki kamień a na miejscu napić się wody ze świętego źródła.
Gdy byłem tam po raz pierwszy zaskoczył mnie widok „pokoiku” dla pielgrzymów na samej górze ze stylowym plastikowym oknem i leżanką gdzie pielgrzym może się przespać. 


Niezależnie od tego kto w co chce wierzyć i co komu pomaga lub nie, będąc w tym rejonie koniecznie należy odwiedzić to miejsce, choćby dla wspaniałych widoków roztaczających się na okoliczne góry oraz na Morze Kaspijskie. 









Najłatwiej dotrzeć tu terenowym samochodem wjeżdżając aż do okolic meczetu położonego u samego podnóża góry. Uwaga, po deszczu droga może być bardzo błotnista i śliska, mniej wprawni kierowcy mogą stracić panowanie nad pojazdem podczas zjeżdżania w dół. 



I najważniejsze – pamiętajmy będąc tam, że dla miejscowych to święte miejsce – uszanujmy to!
Zapraszam Was do Azerbejdżanu!