Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Majdan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Majdan. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 kwietnia 2016

„Tatuaż z Tryzubem”

Andrzej Stasiuk o nowej książce Ziemowita Szczerka napisał „Szczerek znów w mordorze”. Bo Szczerek nie omija tematów trudnych i choć na swój specyficzny sposób zachwyca się pięknym Lwowem czy Odessą to dociera też do gorszych dzielnic tej ostatniej, dociera na Donbas, do Mariupola, w którym tak naprawdę nie ma nic ciekawego a ładnych rzeczy jest niewiele o czym sam się niedawno mogłem przekonać. Kręci się po nadgranicznych miasteczkach na lwowszczyźnie, w których mnóstwo ludzi właśnie z tej granicy, w ten czy inny sposób żyje. Nie dostajemy więc polukrowanego przewodnika po Ukrainie. Dostajemy wszystko w pakiecie. Spotyka więc Szczerek zarówno ukraińskich patriotów, ludzi z Majdanu, żołnierzy walczących z separami i Rosją, ale dostajemy też dresów patrzących tylko, kogo by tu skroić i ludzi, którym jest wszystko obojętne, czy Rosja czy Ukraina. Jest austriacki Lwów i rosyjska Odessa.
Czyta się lekko i łatwo choć nie wszystkie tematy są lekkie. Jednak pod wieloma obserwacjami poczynionymi przez autora sam mógłbym się podpisać.

Polecam Wam podróż po nowej Ukrainie, z jednej strony próbującej budować po- majdanowy ład na karku z agresorem, z drugiej tkwiącej w starych poradzieckich zwyczajach i przyzwyczajeniach. 

czwartek, 24 grudnia 2015

Rewolucyjne święta

Jedenaście lat temu wigilię i święta spędziłem w dość wyjątkowy sposób – na ogarniętej Pomarańczową Rewolucją Ukrainie. Łatwo nie było – najpierw w nieogrzewanym wagonie pociągu do Przemyśla, potem w zimnym autobusie dwie albo trzy godziny na granicy z Ukrainą. Wigilia symbolicznie w wyjątkowo, jak na Ukrainę, pustym pociągu do Kijowa. Wigilia składała się z opłatka i piwa.

Gorączka na Majdanie, poznawanie kolejnych ludzi, fotografowanie. Nagle jeden z Ukraińców z miasteczka namiotowego mówi do nas: - przecież u was są teraz święta. Odpowiadam, że tu dzieją się ważniejsze rzeczy. Poznany na Chreszciatiku w miasteczku namiotowym Andriei (-„jestem ze Zbaraża…. A, przecież myśmy się tam z wami bili 300 lat temu”) dzwoni z pożyczonej od kogoś komórki do kobiety, którą zna tylko przez telefon i załatwia nam u niej nocleg. Specjalnie dla nas. Cóż, to był taki czas, że jak się mówiło, że jest się z Polski to otwierało wszystkie drzwi. 


Wieczór wyborczy, na Majdanie zbierają się tłumy. Powiewają flagi, pomarańczowe, ukraińskie, gruzińskie, polskie. Wstępne wyniki wyborów: Juszczenko wygrywa! Tłum szaleje z radości. Kilka razy przepychamy się bliżej sceny bo podobno zwycięzca ma się na niej pojawić. Ludzie widząc nasze aparaty i rozpoznając w nas obcokrajowców starają się abyśmy dotarli jak najbliżej sceny i zrobili jak najlepsze zdjęcia. Mówią: niech świat to zobaczy. Wreszcie ok. 2 w nocy pojawia się Juszczenko wraz z całą świtą. Tłum szaleje. Widać wielką radość i entuzjazm. Trwają przemowy i podziękowania. Nowy prezydent nie zapomina także o Polakach. Na koniec owija wszystkich swoich współpracowników szesnastometrowym szalem, oczywiście pomarańczowym, który jeśli dobrze zrozumiałem otrzymał od kobiet z Polski. W pewnym momencie łapie mnie za rękaw staruszka i pyta czy nie baliśmy się przyjechać, że tu jeszcze może różnie być, że może polać się krew… Nie, nie baliśmy się, warto było tam pojechać, bo na naszych oczach rodziła się historia, to fenomenalne uczucie! 








I naprawdę nie jest dla mnie teraz ważne, że osiągnięcia Pomarańczowej Rewolucji zostały zaprzepaszczone i to przez polityków, których ona wyniosła do władzy. Przez ich spory, wojny podjazdowe i chwilowe sojusze oraz rządzę władzy i pieniędzy owoce pierwszego Majdanu zostały zmarnowane. Ukraina straciła kolejne dziewięć lat. Ale warto było tam być i patrzeć na to wszystko, warto było spędzić te święta z tymi ludźmi w sercu Kijowa!
Dziewięć lat później na Majdanie Niezałeznosti znów zawrzało a historia zerwała się z łańcucha… 

sobota, 21 listopada 2015

Znajomi z Majdanu

Dwa lata temu, w grudniu już po pierwszej brutalnej akcji berkutu na Majdanie, chodziłem po placu i robiłem zdjęcia. Stała tam metalowo drewniana konstrukcja, która miała być choinką a stała się jednym z symboli rewolucji – to jakoby koniecznością jej ustawienia władze tłumaczyły akcję milicji i brutalne rozgonienie i pobicie studentów. Odtąd nazywano tą konstrukcję „krwawą choinką” Janukowycza. 




 Chodzę, robię zdjęcia, obserwuję jak znakomicie Ukraińcy potrafią się zorganizować. Ktoś mnie zaczepia, czy mógłbym zrobić zdjęcie ich koledze, który właśnie na górze tej choinki wiesza baner. Oczywiście, nie ma problemu. Później jeszcze robię zdjęcie całej ich grupie. Jeden z mężczyzn daje mi wizytówkę i prosi aby na maila wysłać zdjęcia. Daję mu swoją. Po powrocie do Krakowa nie udaje mi się wysłać zdjęć na widniejący na jego wizytówce adres. Trochę mi żal bo zależało im na tych zdjęciach. Jednak po paru tygodniach odnajdują mnie przez facebooka dzięki mojej wizytówce. Przesyłam zdjęcia.
Teraz widuję ich przez ten portal, od czasu do czasu. Często w mundurach, z frontu. Trzymajcie się chłopaki! Mam nadzieję, że ogromne dzieło, które rozpoczęło się dwa lata temu zaprowadzi Was do ostatecznego zwycięstwa.
дo перемоги!