środa, 24 lutego 2016

Krakowskie paśniki *

Edit 8.01.2017. 
Dziś zmieniłem tytuł oraz podjąłem decyzję o stałym uaktualnianiu tego tekstu. Knajpy pojawiają się i znikają, tylko niektóre trwają latami. Warto to odnotowywać i opowiadać o tych ciekawszych. I nie tylko na Kazimierzu. 
############################################################
Jeśli spacerujecie po krakowskim Kazimierzu lub po prostu wyszliście poimprezować i nagle zgłodnieliście, to chcę Wam pokazać kilka miejsc gdzie można dobrze i smacznie zjeść. Wszystkie te miejsca sprawdziłem osobiście a spędzam na Kazimierzu sporo czasu.

Okrąglak na „Żydzie” wszystkim kojarzy się z zapiekankami. Jak dla mnie większość z nich jest już zwyrodniała i przybrała dość nienaturalne, wręcz monstrualne rozmiary. Z okrąglaka chcę wam zaproponować jedno z okienek, w którym zapiekanki nie kupicie. Kupicie tam porchettę – kanapkę na ciepło z Toskanii ze wspaniale zamarynowanym mięsem, niewielką ilością sosu, tak na smak w bardzo smacznej bułce. Polecam zwłaszcza porchetta clasic. 

EDIT: Niestety okienko zniknęło jakiś czas temu. Podobno ma się otworzyć na nowo w imprezowni na Dolnych Młynów. Inna sprawa że pod koniec istnienia na Kazimierzu jakość strasznie spadła. 

Zagłębiając się w uliczki wokół „Żyda” czyli Placu Nowego możemy wejść w ul. Warszauera gdzie znajdziemy znakomitą burgerownię. Smaczna, specjalnie dobrana bułka i 200 g wołowiny w różnych konfiguracjach.


Przechodząc do następnego dużego placu na Kazimierzu – Wolnicy jest co zjeść ale także co wypić. Jakiś czas temu pisałem o znajdującej się tam knajpie serwującej bardzo dobre piwo z browaru Ursa Maior w Uhercach Mineralnych. Polecam ponownie. EDIT: Nadal polecam mimo, że ostatnio przesadzają z cenami. 
Ale idąc dalej dojdziemy do rogu ulicy Bocheńskiej i Mostowej gdzie znajdziemy znakomitą burgerownię Well Done. Jednym razem, po spałaszowaniu największego burgera jaki mają w karcie nie mogłem się podnieść od stolika! A zaraz za nią Ambasada Zupy – nowo otwarta knajpka z zupami. Od polskich, tradycyjnych po kremy. Żurek polecam! 

EDIT: Ambasada Zupy zamieniła się ostatnio w pizzerię i z całą pewnością warto tam zaglądnąć. 
EDIT: Burgerownia i pizzeria połączyły się w jedno i powiększyły, jest teraz więcej miejsca, lokal przeszedł remont i koniecznie trzeba go odwiedzić. 

Na Kazimierzu namnożyło się ostatnio przeróżnych food trucków. Chcę wam polecić inny niż wszystkie. Inny bo gruziński! No przecież nie mógłbym tam nie trafić! Ulica Dajwór 21. Działają od niedawna, na razie chyba tylko w weekendy ale naprawdę warto ich odwiedzić. Szaszłyki i kebaby robi rodowity Gruzin więc nie mogą nie być dobre! Przy tym musicie wiedzieć, że ich kebab nie ma nic wspólnego z tym co znamy u nas. Spróbujcie koniecznie lula kebab a w zimne dni znakomicie rozgrzeje Was rodzaj gruzińskiego warzywnego miszmaszu  – adżapsandali. Działają tylko w weekendy a do końca stycznia 2017 mają wolne. 



Szaszłyki oraz gruzińskie kebaby

Dobra, nie lubicie jeść na ulicy albo nie macie ochoty na bułkę z mięsem? Proszę bardzo! Na ulicy Dietla, bliżej Stradomskiej otwarł się azerski restobar. Menu regionalne i nawet azerskie wino mają! 
Edit 8.01.2017: Kaspijskiej knajpy już nie ma. Pojawiła się indyjska.

Edit 8.01.2017. Dla zwolenników szybkiego jedzenia mam propozycję - istniejący od kilku lat lokal z kuchnią syryjsko - libańską na ulicy Wawrzyńca. Zarówno kebaby do ręki jak i dania na talerz. 
I druga propozycja (8.01.2017.) - restauracja ukraińska na ulicy Dajwór 2A. Znakomita kuchnia, miła obsługa, wino ukraińskie. Gorąco polecam. Gołąbki i barszcz ukraiński były pyszne! Muzyka ukraińska w tle, nowocześnie urządzone, przestronnie. Ceny restauracyjne ale umiarkowane. 
Jeśli chodzi o propozycje kuchni zakaukaskiej to od kilku miesięcy mamy też opcję ormiańską na Alei Zygmunta Krasińskiego 8, niedaleko Jubilata. Bardzo dobra i ciekawa propozycja, armeńskie wino. 
https://www.facebook.com/Arme%C5%84ska-Restauracja-629870037162139/ 
EDIT 3.04.2017.: 
Gastronomiczna mapa Krakowa robi się coraz ciekawsza, właściwie z tygodnia na tydzień.
W przejściu podziemnym po miedzy Galerią Krakowską a plantami, w jego bocznej odnodze w kierunku ulicy Westerplatte powstał ciekawy i smaczny ukraiński bar. Możecie tam spróbować np. czeburiegów (kto zdążył być na Krymie ten wie o czym mowa) a niewiele jest miejsc w Krakowie gdzie można je dostać. Do tego pyszny barszcz ukraiński czy solianka. Jedyne zastrzeżenie to ceny – trochę zbyt mało barowe a bardziej restauracyjne. Ale warto tam się przejść aby smacznie zjeść i wesprzeć tych ludzi, hasło do wi-fi nie pozostawia złudzeń skąd przybyli (doneckua). 

Fantastyczną regionalną propozycją jest Balkan Grill na Floriańskiej. Dwa miesiące po powrocie z Bałkanów pobiegłem tam spragniony ich kuchni i nie zawiodłem się. Cevapcici i pljeskavice są pyszne a ceny przystępne. 

Na Kazimierzu mamy prawdziwy wysyp knajp gruzińskich! I bardzo dobrze bo tamtejsza kuchnia jest wspaniała! Pierwsza była restauracja na rogu Augustiańskiej i Dietla. Tylko powierzchownie przeze  mnie przetestowana ale test wypadł pomyślnie, kumpel jadł chinkali i chwalił.
Prawie rok temu na rogu Mostowej i Podgórskiej przy samej pieszej kładce powstała Chinkalnia – kolejna gruzińska restauracja należąca do sporej sieci knajp. Lula kebab czy zupa charczo bardzo dobre i świetnie doprawione. Sprawna obsługa, ceny normalne. 


Najnowszym gruzińskim dzieckiem na Kazimierzu jest Tbilisuri w ślepej części ulicy Meiselsa. Pamiętacie gruzińskiego food trucka na Dajworze? To ludzie z nim związani otwarli ta knajpę i mam nadzieję że trzymają ten sam wysoki poziom co w czasach przyczepy. Jeszcze tam nie byłem ale zapewne tak jest gdyż bardzo ciężko tam o wolny stolik bez wcześniejszej rezerwacji. 

Inną propozycją „kebabową” jest Kebab 13 na Wolnicy. Bardzo dobre jedzenie, trzy rodzaje mięsa, sałatki. Czasem jedynie trzeba dość długo czekać na realizację zamówienia ale mnogość klientów świadczy o jakości i smaku ich jedzenia. 


Na koniec nie mogę nie wspomnieć o legendzie krakowskiego ulicznego jedzenia – doskonale znanych kiełbaskach z niebieskiej nyski sprzedawanej w godzinach nocnych w rejonie hali targowej na Grzegórzeckiej. Kolejka do nyski wrosła w krajobraz Krakowa jak ona sama. 

Zgłodnieliście? To trzeba wrzucić coś na ruszt.
Opisane przeze mnie miejsca to moja subiektywna ocena, poparta jednak wieloma dniami (i nocami) spędzonymi na krakowskim Kazimierzu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz